niedziela, 18 kwietnia 2004

Też Zegrze ...



Dziś stawiła się większa ekipa. Hubert, Ufo, Hevi, Quter, Martinezz no i ja. Wiaterku nie było za dużo ale kilka ładnych ślizgów udało się zaliczyć.

Dziś stawiła się większa ekipa. Hubert, Ufo, Hevi, Quter, Martinezz no i ja. Wiaterku nie było za dużo ale kilka ładnych ślizgów udało się zaliczyć.

Tym razem wybraliśmy się dużo większą ekipą niż w dniu poprzednim.
Mnie nieprzespana i troszkę zakrapiana poprzednio noc zmusiła do poproszenia o zabranie się na spot z Hubertem. Na miejsce dojechaliśmy przed 12. Czekali już na nas Ufo z Qtrem, po chwili pojawił się Hevi z kolegą i Konrad (kolega który zgadał się z nami dzięki informacji na grupie). Spotem okazało się miejsce oddalone o około 500m od tego na którym byliśmy wczoraj. Warunki do taklowania naprawdę super, parking ogrodzony (wjazd 5PLN), trawka.



Jedyny mankament to kamloty na dnie ale kilkanaście metrów w bok jest już piaszczyste dno. Pogoda przywitała nas lekką bryzą więc mieliśmy sporo czasu aby się spokojnie otaklować (prognozy mówiły że około 13 powinno zawiać). Ufo oczywiście w wodzie był pierwszy i to mimo tego, że nie było przy czym pływać. Dzięki temu, że było aż tyle osób udało się skompletować zestaw dla mnie (pojechałem na spot z sama desią). I rzeczywiście gdzieś koło 13 matka przyroda zlitowała się nad nami i popieściła nas wiaterkiem, który oceniliśmy na jakieś 3B+. Pewnie gdyby nie to, że miało to być pierwsze moje zamoczenie w tym sezonie i czekało mnie "rozdziwiczenie" nowej desi to dla tego wiatru nie chciało by mi się włazić do wody. Ale spotkało mnie bardzo pozytywne zaskoczenie. Desia (Slide 64) przy tym wiaterku i żagielku 7m2 odpalała przy lekkiej pompie !!! Fakt, że nie należę do najcięższych deskarzy w wręcz przeciwnie J.
W każdym bądź razie popływaliśmy sobie tak jakieś 2h (dla Ufa i jego 7.8 momentami wiaterku też starczało), przetestowałem trapez DaKine ThermoForm, który muszę przyznać, że jest wygodny ale klamra do zapięcia haka daje jeszcze dużo do życzenia i zaczęliśmy się roztaklowywać. Jak już wygrzebaliśmy się z całym sprzętem z wody (wiatr już zaczął siadać) przyjechał jeszcze Martinezz z kolegą. Poszliśmy jeszcze do pobliskiego baru na kawę i ciepłą strawę, poczyniliśmy uzgodnienia apropo wyjazdu prze weekendem majowym na wybrzeże i gdy już mieliśmy się zbierać wiaterek znów troszkę zaczął dmuchać i Martinezz zdecydował się jeszcze zaliczyć kilka halsów. Ufo oczywiśćie pomógł taklować Ezzego (a jakże by inaczej ;)), popatrzyliśmy jak Martinezz odpływa w siną dal i udaliśmy się do domów. Ogólnie kolejny dzień zaliczamy do udanych.
Galeria

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz