czwartek, 6 maja 2004

Spodziewany dym na Śródziemiu


Tym razem na pływanko urwał się z fabryki WIR i razem udaliśmy się nad brązowy zalew. Po dwóch godzinach WIRa wymienił Qter. Wiaterku wystarczyło dla wszystkich...

Tym razem wybraliśmy się nad Zegrze wraz z WIRem. Na miejscu byliśmy klika minut po 14. Najpierw podjechaliśy na dziką, aby sprawdzić kierunek i podjąć decyzję czy jedziemy na inny spot, czy zostajemy tutaj. Jednak wiaterek wiał side/on więc postanowiliśmy zostać. Szybkie taklowanie i sru na wodę. WIR miał raptem jakieś 2 godziny czasu (musiał wracać ponownie do roboty) więc staraliśmy się nie marnować czasu. Na wodzie zastały nas warunki typowo Zegrzyńskie. Momentami wiatr osiągał 6B ale również i 3B. W głębi zalewu zaczęły się już kształtować fajne falki, które powoli zaczęłem uczyć się ujażmiać i wykorzystywać do oderwania desi od wody. WIR popłynął aż pod ośrodek pod którym startowaliśmy wczoraj i stwierdził, że następnym razem jedziemy tam niezależnie od kierunku wiatru. Miało tam wiać równiej i było większe zafalowanie. Po dwóch godzinach WIR zaczął sie roztaklowywać, by zdążyć do roboty. Wynosząc żagiel z wody zdążył jednak zawadzić o wystający z ziemi metalowy słupek i rozdarł sobie dakron koło kieszeni masztowej. Po odjeździe WIRa wiaterek rozwiał się do równej 5B+, więc na 6.4 latałem jak na dzikiej kobyle. Po jakiś 30 min pojawił się Qter, który przyjechał prosto z fabryki. Po zejściu Qtra popływaliśmy sobie prawie do zmroku, i gdy wiaterek zaczął już siadać daliśmy sobie na spokój (w między czasie zjawił się Konrad który pomachał jeszcze chwile żagielkiem). Po dwóch dniach z rzędu naprawde fajnego pływania wracałem do domu niesamowicie wykończony i jednocześnie spełniony :). Udało się w końcu zaliczyć pierwsze, porządne skoki, przetestowałem desie WIRa i Qtra tylko zabrakło kogoś, kto mógłby nam porobić trochę zdjęć. Oby więcej takich dni !!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz