niedziela, 24 października 2004

Wietrzna jesień


I kolejny dzień tej jesieni, w który kilku osobom udało się jeszcze popływać. Kilka słów o tym jak było spłodził Konrad. .

Jesień w tym roku rozpieszcza nas słoneczną, cieplutką pogodą. Dla nas najważniejszy jest jednak wiatr. Na Winguru eksperymentalnym zapowiadali 21 węzłów. Niektórzy ruszyli w poszukiwaniu wiatru nad Zatokę. Nasza mała gromadka w składzie Ja, Hevi i Qter, która pozostała w Wawie postanowiła pojechać nad Zegrze. W niedzielny poranek po wystawieniu głowy za okno i sprawdzeniu w serwisach czy będzie wiało szybko podjęliśmy decyzje że ruszamy. Z Hevim umówiłem się o 11 na WKS. Jadąc przez Nieporęt zgarnąłem kolegę Michała, który przez uszkodzone kolano nie mógł pływać, pełnił więc role kamerzysty. Jego pierwszy filmik będzie można zobaczyć już wkrótce. Po jedenastej zameldowałem się na miejscu. Hevi, który dojechał wcześniej nie tracił czasu i rozkładał swoje zabawki. Nie mając swojego żagielka 6,9 zainstalował Disco 5,4 na deseczce 102litry ja zaś popływałem z 6,2 na 121 litrów. Qter który dojechał do nas po godzinie pływał na obydwu na zmianę .Jak zwykle na Zegrzu zamiast równego wiatru były kopy od 2 do 5 B ale i tak super się pływało. Jedynym mankamentem byli wędkarze w łódkach, którzy skutecznie uniemożliwiali wypłynięcie z brzegu. Dopiero po mega-awanturze gdy niechcący jeden kolega przejechał po ich żyłkach zrobili nam trochę miejsca. Na wodzie było kilkadziesiąt desek, z dzikiej startowali formularze na żaglach ok.9,8m2 na WKS dominowały jednak bardziej poręczne zestawy. Jak na październik to były prawdziwe Hawaje dopisało słoneczko i 20 stopni ciepła, a woda miała ok. 10 stopni i przede wszystkim wiało. Dla mnie był to kolejny mały kroczek w nauce pływania ślizgowego w strapach. Oczywiście nie obeszło się bez strat w sprzęcie. Zaliczyliśmy po jednej dziurze w żaglach razem z Hevim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz