niedziela, 6 marca 2005

Ciągle śnieg ...


Tym razem padł pomysł, aby wyskoczyć na narty tylko na jeden dzień i to "blisko" Warszawy. Pomysł żeby jechać do Kamieńca podrzucił Hubert. Jako, że większość z nas ma problem z wybraniem się na dłuższy okres gdziekolwiek, pomysł wydawał sie super.
Konrad nawet zaczął już robić mailowy wywiad na temat jakości śniegu, długości kolejek ... Umówiliśmy się więc na 7:20 w niedziele w Jankach i z tamtąd mieliśmy sie udać już dwoma samochodami w strone stoku. Hubert miał małe spóźnienie, ale jako, że w jego Toyocie gościły 3 niewiasty, zostało mu to szybko wybaczone. Jakieś 50 km za Warszawą w tylnym lusterku zobaczyłem nadciagająca z zatrważającą prędkością czerwoną strzałe. Pruliśmy już tak do samego Kamieńca gdzie niestety musieliśmy zawrócić i szukać stoku po drugiej stronie "jedynki".

Na miejscu zobaczyliśmy widok, który nastawił nas dosyć optymistycznie. Góra to hałda pokopalniana, ale naprawdę sporych rozmiarów. Wyciąg krzesełkowy (4 osobowy) wydawał się również nadążać z ciągle przybywającymi przyjezdnymi no i parking za free ! . Przebieramy się, kupujemy karnety (50 pln od 9 rano do 17) i już stoimy w kolejce do wyciągu. I tu pierwsze rozczarowanie, krzesełka jadą dosyć wolno i szybko tworzy się spora kolejka. Zjeżdzamy kilka razy i ja z Fafikiem udajemy się do namiotu na rozgrzewającego browarka. Kolejka pod wyciągiem rozrosła się w tym czasie do takich rozmairów, że po kilku kolejnych zjazdach zaczęliśmy się zastanawiać nad szybszym powrotem do domu. Czas spędzony w niej i na samym wyciągu nie był w żaden sposób zrekompensowany jazda na stoku. Gdyby nie skocznia która stała sobie w "snow parku", czekająca na takich śmiałków jak my zaczelibyśmy się nudzić. Kilka naprawde pięknych skoków (część została nagranych na Konrada kamerze) no i przyjechała obsługa zamknąć wjazd na skocznie :(. A powiem, że Małysz by się nas nie powstydził :)


Pojeździliśmy jeszcze troszkę i gdy kolejka do wyciągu była na tyle upierdliwa, że nie chciało nam się w niej sterczeć, odsprzedaliśmy karneciki (zawsze to 10 pln więcej w kieszeni) i udaliśmy się w drogę powrotną do domków. Podsumowując stok jak na tereny równinne dosyć długi jednak mało ekscytujący, kolejka do wyciągu stanowczo za długa (może w tygodniu jest lepiej). Jak na jednodniowy wypad to w tygodniu może to być fajna alternatywa.

Kilka zdjęć tutaj


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz