czwartek, 7 kwietnia 2005

Windsurfingowy sezon 2005 rozpoczęty

W tym roku zima ciągnęła się, jak diabli i jeszcze na początku kwietnia na Zalewie był lód. Na szczęcie parę ostatnich dni było wyjątkowo ciepłych i słonecznych, a zmiana frontów przyniosła całkiem fajny wiaterek. Ponieważ na czwartek wszystkie serwisy zapowiadały 4-5 Bf i temperaturę w granicach 17-19 stopni, ekipa Wiatrolutków postanowiła dłużej nie czekać z rozpoczęciem sezonu. Zwłaszcza, że Dzioman namawiał wszystkich na grupie na pływanie już od początku tygodnia.

Na WKS-ie pojawiłem się jakiś kwadrans po 13.00. Na miejscu zastałem Huberta i Ufa taklujących swoje zabawki, a Dzioman szalał już na wodzie na swoim fristajlowym zestawie (Joker/Expression). Przyjechała też Ola-Zębola ze swoim psem - Sati (podobno nazwa kawy pochodzi włanie od imienia jej psa, ale to tylko plotka...). Oprócz nas był jeszcze jeden deskarz na Tabou i NP Expression. Wiało do brzegu jakie 2-5 Bf, tradycyjnie nierówno i szkwalicie.
Ufo zszedł na wodę na Infinity 7.8, a Hubert dosiadł WSE 6.3 (również Ufowego). Obaj złapali po kilka ślizgów w szkwałach. Ja spokojnie odczekałem, aż się chłopaki zmęczą i sprawdzą temp. wody i wykonałem wodowanie na sprzęcie Ufa (dzięki, Marcin!!!). Woda okazała się zaskakująco ciepła, na tyle, że nawet taki chudzielec, jak ja w szmatowatej piance 3mm nie zmarzł (no poza wyjatkiem dłoni, które lekko zgrabiały).
Po wykonaniu paru halsów (średnio udanych ze względu na siadający wiatr i kiepską formę) ja również skapitulowałem. Potem Ufo próbując odbić od brzegu zdemolował przybrzeżne drzewka swoim pancernym żaglem (stosowny donos do Ligi Ochrony Przyrody już został wysłany i zarówno Ufo, jak i David Ezzy poniosą surowe konsekwencje), ale raczej się chłopak nie napływał ;). Mi osobicie najbardziej zaimponował Dzioman, który cały czas katował willy-skippery i nie zrażał się ciągłymi katapultami. W międzyczasie na spocie pojawił się Jarek Owsiewski i pstryknął parę fotek, na które z wiatrolutkowej ekipy załapali się głównie Ufo i Sati. Przed naszym przyjazdem na spocie pojawiło się jeszcze dwóch deskarzy, a wiatr na chwilkę się wzmocnił, ale tylko na chwilkę (mam nadzieję ;>). Reasumując: ten dzień upłynął pod znakiem walki z gównianym wiatrem i własnš niemocą po zimie, ale sezon windsurfingowy Wiatrolutki mogą uznać za rozpoczęty!!!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz