sobota, 28 maja 2005

Długi weekend na Półwyspie


No zbliża się kolejny długi weekend. Myślę sobie, że może by popływać. Nie ja nawet wiem, że bez pływania nie da rady (ufff dobrze, że mam wyrozumiałą kobietę J). Część wiatrolutków już w Piaskach, część uziemiona w swoich "norach" no i nie mam z kim jechać (Gosiak musiał się stawić w piątek w fabryce L).

Jednak Chrabcio poinformował mnie, że Adam jest rozbity na Chałupy 6, więc krótki fon do niego i do Kuby, który wyraził chęć zabrania się ze mna z Gdańska przekonały mnie, żeby jechać. Co prawda w czwartek miało nic nie wiać wiec postanowiłem wyruszyć na piątek by jak się okazało zaliczyć jak do tej pory najfajniesze pływania w tym sezonie. Wyruszyłem o 4 z wawy, po drodze śniadanko w Działdowie i już o 8:30 zameldowałem się przed akademikiem Kuby. Zapakowaliśmy jego sprzęcior na furę i teraz już w trójkę (towarzyszyła nam również dziewczyna Kuby - Gośka) udaliśmy się w stronę Władka. Dodam tylko, że na stopa z pod akademika zabrał się z nami kolega, którego pół rodziny pływa na deskach i to z międzynarodowymi już sukcesami. Po kolejnej godzince byliśmy już na kempingu. Szybciutko namierzyliśmy Adama z Kaśką i z braku wiatru rozpoczęliśmy pobyt w Chałupach od uraczenia się złotym trunkiem. Mimo jakichś 2B na wodzie, jako że byliśmy mocno na głodzie weszliśmy pobujać się chwilę. Nie minęło dużo czasu jak stwierdziliśmy, że nie ma sensu się katować, wzięliśmy browar w łapkę i zaczęliśmy szukać znajomych. Na surffestiwalu odbywającym się na boisku w Chałupach namierzyliśmy stoisko Xwind i Challengera/Crossmax a na nim Kapcia z B@mem i Ulą. No od tego czasu stoisko to stało się naszą bazą wypadową na wschód od kempingu J. Do sklepu blisko, znajomych zaczęło się pojawiać coraz więcej, dookoła kupa żagli, desek i reszty tego całego badziewia więc można się było poczuc jak w raju J. W każdym bądź razie gdy tak sobie popijaliśmy (Kapeć już pewnie spał), koło godziny 17 Kubuś rzucił hasło, że wieje i poleciał gdzieś z jakąś wielką szmatą. My (jako że z natury jesteśmy niedowiarkami i mieliśmy w sobie już po kilka piw) stwierdziliśmy, że nie ma co odstawiać na bok "naszego paliwa" (jesteśmy orędownikami hasła: "piwo to nasze paliwo") dla jakichś marnych 3B. Jednak gdy tylko się wychyliliśmy zza stoiska zobaczyliśmy pływające już w ślizgu desie. No to sru biegiem na kemping, wbijanie się w mokre jeszcze pianki i już po kilku minutach jeździmy sobie pięknie. Co prawda trzeba było się wyhalsować jakieś 500m od brzegu, ale za to równy wiaterek, który utrzymywał się jakieś 3 godziny dał nam bardzo wiele satysfakcji. Schodziliśmy z wody pełni satysfakcji licząc na więcej J .Wieczorkiem pojawił się Robsy i Waluś i trochę większą grupą udaliśmy się na plażowe piwko. Sobota przywitała nas zupełna flautą i zabijającym słońcem.

Dzień spędziliśmy na szukaniu masztu dla Adama, siatkówce i oglądaniu stoisk na surffestiwalu. A trzeba było przyznać, że było co ogladać bo pierwszy raz widziałem w jednym miejscu tyle stoisk. Szkoda, że na coroczny targach Wiatr i Woda jest tylko namiastka tego co było w Chałupach. Odbyły się nawet 2 hity zawodów freestylowych, ale jako, że wiatru było brak nic ciekawego nie zobaczyliśmy (no może oprócz wymyku na bomie w wykonaniu Łukasza Cerana). Niedziela. Tak to był dzień, który będziemy wspominać co najmniej jeszcze przez tydzień J. O 7 rano zostałem obudzony szumem liści i już o 7:05 latałem na 6.2 by po kilkunastu minutach przetaklować się na 5.4. Słońce, ciepła już woda, brak tłoku i równe 5B dało nam naprawdę coś na co czeka się całą zimę. W międzyczasie załapaliśmy się nawet na finałowy hit w którym to Bocian vs Kuba Kosmowski pokazywali już ślizgową "wyższą szkołe jazdy". Raport od Ufa mówił, że w Piaskach flauta więc tym bardziej utwierdziłem się w przekonaniu, że wybór Półwyspu był jak najbardziej trafny. Na wodzie spędziliśmy 8 godzin by totalnie wykończeni i szczęśliwi zacząć pakować furę w drogę powrotną. Jeszcze tylko 8 godzin by położyć się w swoim łóżku z uśmiechem od ucha do ucha i ranami na dłoniach, które jeszcze kilka dni będą przypominały o pięknej niedzieli.

Więcej zdjęć tutaj


3 komentarze:

  1. Bolsos Michael Kors Rebajas está por delante del paquete con el nombre de la firma de EE. UU. En la categoría de accesorios de lujo y ropa deportiva.
    Michael Kors Bolsos son premios codiciados, pero están disponibles en varios lugares.
    Bolsos Michael Kors Outlet comprado en su tienda tiene una garantía limitada de un año.
    Michael Kors Väska är identifierbar i både slankhet och elegans.
    Michael Kors Väska Rea betyder ett oerhört öga för smak såväl som stilighet.
    Michael Kors Väska Rea erbjuder den eleganta kvinnan ett utmärkt tillbehör att sticka ut.

    OdpowiedzUsuń
  2. Coach Handbags Outlet are usually viewed as luxurious brands, but yet at inexpensive price.
    Today most people looking for COACH accessories will look for them at Coach Bags Factory Outlet.
    Coach Sale are just the most inexpensive items to purchase through Coach Purses Outlet, a small change purse or Cheap Coach Purses.
    Coach Bags On Sale are a fun accessory to add to a new collection.
    Coach Bags Outlet is can be carried or slipped over your shoulder.
    Authentic MK Outlet are made of high grade quality leather and Michael Kors Factory Outlet can actually have real leather on them.
    Michael Kors Purse Sale usually come with a plate bearing the MK Outlet logo to distinguish it from other Cheap Michael Kors Purses.
    Michael Kors Outlet Online have the inherent ability to capture the essence of what women like and what they want to wear and utilize.
    Michael Kors Outlet Store are a symbol of feminine elements and speak for all kinds of women.
    Michael Kors Purses On Sale of the day vary greatly, but all seem to share one characteristic, they are popular!

    OdpowiedzUsuń