czwartek, 23 czerwca 2005

Tym razem nie było pomyłki ... ;)


W środę zapadła szybka decyzja. Prognozy mówią, że ma wiać więc trzeba tylko załatwić urlop i razem z Jarkiem umawiamy sie na start z samego rana do Chałup na środę i czwartek. Wyjeżdzamy o 5 rano i już przed 9 meldujemy się u Zioła w fabryce.

W środę zapadła szybka decyzja. Prognozy mówią, że ma wiać więc trzeba tylko załatwić urlop i razem z Jarkiem umawiamy sie na start z samego rana do Chałup na środę i czwartek. Wyjeżdzamy o 5 rano i już przed 9 meldujemy się u Zioła w fabryce. Tam śniadanko, ostatni rzut oka na prognozy i podbudowani optymistycznymi "przepowiedniami" próbujemy namówić Bartka na sesyjkę na wodzie. Niestety stwierdził, że przed 20 nie wyjdzie z roboty więc pokrzepieni herbatka ruszamy na Półwysep. Po drodze uginające się drzewka przekonują nas, że powinno być dobrze.

Parkujemy na kempingu "Chałupy 6" i to co zobaczyliśmy na wodzie przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Słońce, prawie pusto na wodzie i dobre 6B. Taklujemy co mamy najmniejszego (ja 4.6 Jarek 5.4) i zaczynamy walkę. Okazuje się, że ja mam za dużo a Jarek to już naprawdę walczy o życie. Na brzegu spotykamy lokalesa z wiatromierzem, który mowi nam, że zmierzył 27 węzłów !!!. Zioło poinformowany co się dzieje na wodzie zjawia się po 2 godzinach odkładając robote na noc ;). Przywozi ze sobą żagielek 4.2, wavową desię i zaczyna latać bez żadnych problemów. Odpuszczamy sobie około godziny 16:30, kiedy to Zioło musi jechać a my zrobić sobie przerwę. Stwierdzamy jednak, że nie ma sensu katować sie i postanawiamy poczekać aż wiaterek trochę odpuści. No i około godziny 19, pakuję się w piankę i schodzę ponownie do wody. Jarek uzbrojony w aparat robi mi zdjęcia a ja ostatkiem sił latam do zachodu słońca. Wieczorem wystarczyły dwa "Specjały" bo położyć nas spać. Rano przywitało nas jakieś lajcikowe 3-4B i słońce. Po katordze dnia poprzedniego nie chce nam się nawet dotykać wiekszych żagli więc powoli zaczynamy pakować sprzęt, aby ciągle umęczeni wrócić do domu. wniosek nr 1: Czas kupić jakąś szmatkę w okolicach 3.x m2 wniosek nr 2: RDM to jest to ;)



Tu są zdjęcia z tego wypadu




Pokaż całość ...

sobota, 18 czerwca 2005

Mmmmmmmmmm Narew ....


Godz. 9.00 pobudka, rzut okiem na aktualny wiatr na lotnisku i na moście w Zegrzu, super wieje!!! Na wszelki wypadek wziąłem cały swój sprzęt, żeby nie zapeszać ... ok 10 wyjechałem spod bloku. Po drodze drzewka fajnie się bujały i już wyobrażałem sobie co jest na wodzie.

Przejeżdzając obok dzikiej nieźle się uśmiałem w duszy widząc te dzikie tłumy na wodzie i na brzegu ... ;) Przed 11 zjawiłem się przy wale na Narwi. Chłopaki już wymęczeni, pływali od 9 ... Dzioman z kolegą, Konrad, Hubert Grabek z kolegą zameldował się z 15minut przede mną, potem dojechał Qter z Fafikiem i Muki z kobietą i ze znajomymi.

Zacząłem taklowanie od 6.3, bo tak mi to wyglądało na wodzie. Jak rozwinąłem żagiel zajechał muki, który wyskoczył na szybki rekonesans i zaczął taklować 4.6. Za chwile Hubert zakomunikował, że już nie ma siły, a pływał na 5.4, potem jeszcze Dzioman, który jeździł na wypałowanym 5.8 zamęcił mi w głowie i w końcu zszedłem na 5.2 i 86l ... Muki w tym czasie jak ja przetaklowywałem się na 5.2 zdążył sie zmęczyć. Troche pojeździłem, ale miałem za mały żagiel, sic! Straciłem chyba z godzinkę pływania przez to przetaklowywyanie się. Po założeniu 6.3 dopiero mi się micha cieszyła. Wiało pod prąd, robiły się bardzo fajne, równe falki, jak ktoś był i pływał na Wiśle pod Płockiem to wie o czym mowa. Z drugiej strony Narwi pływała jeszcze jedna osoba ale nie bardzo wiem skąd startowała i jak tam dojechać. Ogólnie mogę powiedzieć, żę to było moje najlepsze pływanie w tym sezonie. Patrząc na dane meteo śmiem twierdzić, że warunki były lepsze niż na Helu ;) Grabek na wiatromierzu z brzegu zmierzył średnią 6B, w porywach do 7B, a na środku na pewno było lepiej. Tak więc mogę śmiało powiedzieć, że przez pół dnia wiała piękna szósteczka :D Chyba nie było dzisiaj osoby, która nie była by zadowolona z pływania. Nie wiem czy powtórka jutro będzie konieczna, ale jak bedzie wiatr to grzech go zmarnować.



Więcej zdjęć tutaj


Pokaż całość ...

sobota, 4 czerwca 2005



Tym razem przywiało w weekend. Sporo ludzików stawiło się na WKS, a mi niestety kontuzja nie pozwoliła zejść na wodę. Wiało troche onshore więc i zdjęcia nie szczególne no ale zawsze to coś ....


Więcej zdjęć tutaj

Pokaż całość ...