niedziela, 1 października 2006

Das lowkost nach das Surfparadajs


Pojechaliśmy, wypiliśmy, pośpiewaliśmy, odpoczeliśmy, popływaliśmy i wróciliśmy ;) Kolejny udany wyjazd stawia nam coraz wyżej poprzeczkę na wodzie. Oby kolejny trip (oby już na wiosnę) był co najmniej tak udany jak ten i to pod względem towarzyskim jak i wiatrowym ...

To juz sie powoli staje tradycją, że jesień spędzamy miłą gromadka w jakimś dobrze przez wiatr nawiedzonym miejscu. W zeszłym roku bylismy w Klit w tym dla odmiany też w Klit. Z kolei na przyszły rok szykujemy coś zupełnie innego, prawdopodobnie będzie to Klit. No ale po co zmieniać coś co jest bardzo dobre ? Tym bardziej że wystarczające zmiany poczynilismy juz w czasie tegorocznego wypadu. Po pierwsze nie mieszkaliśmy w Klit tylko w Norre Vorupour, po drugie naprawdę porządnie trafiliśmy z prognozą (co nie znaczy że nie może byc z tym jeszcze lepiej - zawsze może), po trzecie pogościliśmy troche dwie dziewczyny - Aldę i Martę. Co prawda panie wytrzymały u nas tylko trzy dni ale to i tak spore odstępstwo od żelaznych reguł męskiego wyjazdu. W sumie cały nasz wyjazd upłynał pod znakiem spotkań z wodą, z tym że w pierwszej jego części przeważała woda ognista, woda okresowo spadająca z nieba i jakieś zbiorniki wodne które za nic w świecie sie nie chciały zmarszczyć choćby mizerną, metrową falą. Druga część to już woda pod postacią wzburzonego Morza Północnego. Dodajmy do tego trzy rodzaje wiatru - mocny, bardzo mocny i zajebiście mocny, piekną pogodę no i nie ma co się dziwić że wracamy do Danii za rok.



Zapraszamy do oglądania zdjęć z tegorocznego wyjazdu, które podzieliliśmy na kilka galerii. Za migawkami aparatów królowali Rafał i Tomolos.

Holiday Surfers - nasze "wyczyny" na wodzie

Alien Surfers - do czego dążymy ;)

Surfers_Paradise_vol. 1 - Co się działo oprócz pływania vol. 1

Surfers_Paradise_vol. 2 - Co się działo oprócz pływania vol. 2

Surfers_Paradise_vol. 3 - Kolejna dawka akcji z wody i nie tylko.

Photo_Paradise - Dania okiem profesjonalisty :)


ps. Serdecznie podziękowania dla Walusia i Terravity za zapewnienie odpowiedniej dawki węglowodanów ... :)

I jeszcze parę wrażeń uczestników tej wycieczki na trasie - ul. Czerska, ul. Fabryczna, kino Femina, Janki, Norre Vorupour i okolice (ze szczególnym uwzględnieniem miejscowości Krik), Janki, kino Femina, ul. Fabryczna, ul. Czerska:





Człowiek który skoczył backloopa .... podobno ;)
Gdyby nie CB to nawet bym odpoczął ;) A tak tylko pływanie, whisky, deszcz, pływanie i inne fotografowanie. Było nieźle i oby do wiosny !!!











Człowiek który własnoręcznie zderzył się z duńskim tsunami
Wiatrolutkowy wyjazd do Danii to najlepsza rzecz jaka mogła mi się przydarzyć bez zdjemowania spodni. Morze, wiatr, fale a po tym wszystkim rzeczowa najebka, cóż może w zyciu być piękniejszego...









Człowiek z twardą duszą wysokogórskiego tragarza
Cichy bohater tego wyjazdu. Z żaglem który właściwie co wieczór, przy pomocy różnych naklejek był tworzony od nowa, z deską która niespecjalnie rozumiała jak należy zachować sie na fali, z zerowym doświadczeniem na morzu brał sie z a bary z żywiołem i nie zawsze wychodził pokonany. No i chce tam wrócic za rok.







Człowiek który pływał na desce do Szwecji .... codziennie .... po kilka razy
Pływanie było, atmosfera była, ogólnie bardzo fajnie a wrecz nawet bym po cichu powiedział że zajebiście. Tylko po co każdemu Duńczykowi koparka ??? I dlaczego żadna z miliona mijanych koparek nie pracowała ??? Spisek to jest - Królestwo Danii szykuje inwazję na Nową Zelandię, podkopem przez środek Ziemi !!!







Człowiek radioFM
To było jak powrót do korzeni, mistyczne odrodzenie. Po przyjeździe do Polski pierwsze co zrobiłem to wyszedłem przed dom i wystrzelałem w płot wszystkie kulki paintballowe, ciuszki oddałem na PCK, a marker zaniosłem do pobliskiego przedszkola żeby dzieciaki miały sie czym pobawić. Zrozumiałem, że nie tędy droga. Jutro idziemy z innymi nawróconymi chłopakami do fabryki Róży Luksemburg i postaramy się ją odnowić i naprawić to co przez te wszystkie nasze bezzensowne strzelanki napsuliśmy. A do lasu będe już jeździł tylko na grzyby. Dziękuje wam za to WIATROLUTKI !!!







Człowiek zafascynowany DDN (Duńskim Drobiem Nadmorskim)Reasumując: 7 dni w kraju kraba, wiatraka i fiorda dało w kość wszystkim uczestnikom wyprawy. On-shore, off-shore, 6 gb zdjęć, 3200 km, 1 kg dorszy. Wszystko to odcisnęło swoje piętno. Na własnej skórze doświadczyliśmy srogiej duńskiej jesieni oraz uroków transeuropejskich podróży. Na otarcie łez pozostaje nam "uznanie w Danii", dla postępów poczynionych na lądzie i za przybojem, na desce i za obiektywem, na bani i za kółkiem. Do zobaczenia w Das Klit. Za rok.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz