wtorek, 11 września 2007

Tur do El Tur


W tym roku zawitaliśmy do Egipskiej miejscowości El Tur całą rodziną (Qter, Sylwia i Igor) korzystając z oferty SurfTravel. El Tur różni się od innych egipskich miejscowości „turystycznych” tym, że turystyka tam po prostu nie istnieje.

W El Tur jest tylko jeden hotel – Mosses Bay o niskim standardzie. Pokoje są dwuosobowe i z klimą (czasami dość hałaśliwą) ogólnie dość zaniedbane ale czyste. Posiłki jak to w Egipcie – dużo i monotonnie ale OK. Miasto ma swój niepowtarzalny klimat, a Arabowie nie zaczepiają na ulicy próbując sprzedać ci cokolwiek – życie toczy się tu swoim arabskim tempem. Ale dość już o tym. Teraz trochę o pływaniu na desce.

Sprzęt wypożyczałem w bazie Ricka. W sumie baza jest dość dobrze wyposażona w deski Mistrala, JP (jest też kilka ciekawostek typu Naish Hybryd) żagle NS, Ezzy (w rozmiarach 4.0 – 7.0) i bomy NS (z linkami). Akwen to zatoka z wiatrem wiejącym skośnie od brzegu z lewej strony (mimo tego bardzo bezpieczny, na brzegu motorówka w razie problemów). Fal tam nie ma, nawet zmarszczek. Dno pieczyste lecz można trafić na bardzo wredne kujące muszelki tzw. kolczatki – ja pływałem bez butów i było spoko. Jak ktoś ma ochotę pobujać się na falach to może wypłynąć z zatoki na swell (podobno amplituda dochodzi do 4m) lub wybrać się na wave (kilka kilometrów jazdy pikapem ze sprzętem). W czasie naszego pobytu wiało na głownie na 5.0-5.2 (kilka godzin spędziłem też na 4.5 i 5.8) oraz deski ok. 100 ltr (ja używałem głównie JP FW 91). Z ciekawostek to jednego dnia do zatoki wpłynęły delfiny. Podsumowując wyjazd bardzo udany: ja popływałem, Sylwia i Igor spędzali czas na plaży i w wodzie. Jeśli chodzi o koszty to całość wyszła około 6kzł (wliczając wszystko – nawet zakupy na bezcłówce) za całą rodzinkę za tydzień. Fotki są autorstwa wszystkich uczestników wyjazdu.


El Tur

Frirajd

Fristajl

Igorski

Impreza

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz