poniedziałek, 17 maja 2010

gdy w Egipcie nie wieje...


jedziesz, nie wieje i co ?

Nie planując zbytnio pojechałem rodzinnie na tydzień do Egiptu a właściwe do Hurgady, która z Egiptem i jego atmosferą wspólnego ma nie za wiele. Ale taki life i każdy orze jak może więc nawet Arabowie się komercjalizują. Nie kombinując za dużo wycieczka z lasta do miejsca już dobrze znanego z poprzednich wypadów z możliwością popływania. Popływania nie było za dużo - 2h na 6,5m2 za chore pieniądze ale to w końcu wakacje. Plan dnia wyglądał dla nas prawie codziennie tak samo czyli: śniadanie, plaża, kolacja, bar + szisza. Co można robić (oprócz picia % (all-in ma swoje zalety) i pilnowania szkrabów)??? Odkryłem nurkowanie z ABC (tzw. snorkeling) i robienie zdjęć podwodnych. Jest to naprawdę rewelacyjna zabawa - wyszukiwanie tego co ciekawe w "martwej" hotelowej rafie a następnie szukanie tego najlepszego ujęcia. W czasie pobytu fotki robiłem aparatem wodoodpornym Canon Power Shot D10 mojego ojca - niby kompakt ale coś tam widać. Niestety z uwagi na dzieci nie wybrałem się na taką prawdziwą rafę ale to na pewno nie ostatni raz w Egiptowie. Fotki możecie zobaczć poniżej.

Qter

Więcej zdjęć tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz