sobota, 24 grudnia 2011

Gwiazdka, gwiazdka...


Zdrowych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia

oraz wymarzonych prezentów pod choiką

życzy ekipa wiatrolutków.


I na koniec rymowanka:


Ze szczerego serca w ten piękny czas,
gdy gwiazdka świeci dla wszystkich nas,
życzę miłości
bez trosk i złości,
pokoju na świecie
i wszystkiego czego tylko zapragniecie,
niech Wam się spełni, radości doda i niech będzie biało,
żeby się szczęście zawsze do nas uśmiechało!



Pokaż całość ...

czwartek, 8 września 2011

Fuerteventura 2011 - rodzinno-windsurfingowe wakacje


Wbrew pozorom to nie ja byłem pomysłodawcą pomysłu spędzenia 2 tygodni wakacji w najwietrzniejszym miejscu na świecie o tej porze roku ...
Pokaż całość ...

sobota, 27 sierpnia 2011

pewnego razu w rybnie



kolejny film na którym niewiele się dzieje...


tym razem z Rybna z Czerwca 2011

/qter/

Pokaż całość ...

środa, 24 sierpnia 2011

Oblężenie Skubianki


Niestety ale światowe zawirowania gospodarczo-polityczne najwraźniej mają wpływ również na pogode. Albo odwrotnie ...
Pokaż całość ...

czwartek, 18 sierpnia 2011

Starość i radość – czyli jeszcze dajemy radę



Aby stawić czoła demencji i udowodnić, że ciągle jeszcze możemy i
potrafimy zebraliśmy się w sobie i postanowiliśmy nie odpuścić prognozie.



Pospolite ruszenie spowodowało ostatecznie uformowanie się ekipy w składzie Chrabąszcz i ja czyli Muki. Start z Wawy poszedł gładko jak na Chrabąszcza standardy :) (tylko jeden powrót do Piaseczna po klucz do boxa, kilka spotkań itd). Tak więc wyjeżdżamy ok 22 i po 2 godzinach lądujemy w Rybnie. Szybkie piwko i spać. Rano pakowanko mojego sprzętu na dach i o 7 jesteśmy z powrotem w drodze.

Decyzja zapada, że jedziemy do Jastarni sprawdzić czy rzeczywiście da się tam popływać na falach. Jako, że wcześniej wiało lekko z południa powinny tworzyć się falki. W Łebie co prawda odbywają się zawody wave, ale zapowiadane 30 węzłów + rozbujane morze skłaniają nas do rozgrzania się w lajcikowych warunkach. W Jastarni lądujemy przed południem. O 12 schodzimy na wodę na żaglach w okolicach 5m2. Latamy z 1.5 godziny żeby przetaklować sie na szmatki 4-metrowe. I tak już zostaje do końca dnia. Czasmi przywiewa tak, że przydało by się cos w granicach 3m2, ale generalnie jest dobrze. W okolicy wejścia do portu rzeczywiście formują się falki o wysokości ok 1.2 -1.5m. Zero przyboju. Bawimy się tak do upadłego. Schodzimy z wody dopiero jak słońce zaczyna chylić sie ku horyzontowi. Piękny dzień. Kwaterę znajdujemy praktycznie w pierwszym domu. Zrzucamy graty i ruszamy coś zjeść.




Trochę włóczęgi po Jastarni uświadamia nas, że wypadliśmy już z obiegu. Przed lokalnymi klubami, w deszczu, odziani w japonki, spodnie moro, polary i sztormiaki nie pasujemy troche do młodego pokolenia. Bez fryzury typu the Beatlles, spodenek w kwiaty i modnego sweterka albo koszuli nie mamy tu czego szukać. Trafiamy więc do kawiarni z wymiatającym na gitarze bardem i tu finiszujemy. Spanie bo jutro rano ma coś zawiać.

Jako, że prognoza mówiła, że wiatr ma być tylko do 11-12 na spocie meldujemy sie chwilę po 8 rano. Pada, jest zimno i na wodzie jakieś marne 4B. Czekamy czy się coś rozwieje bo po wczorajszym dniu nie chce nam sie schodzić na największych żaglach. Jednak z każda godziną wiatr siada. Spotykamy ziomka z naszego lokalnego spotu, który informuje nas, że w Łebie były warunki na żagle w granicach 3m2. Jastarnia to był dobry wybór. W ramach leczenia ran i dusz udajemy się w stronę Władka, żeby zajrzeć do hydrosfery i innych sklepów. Dawno nie bywaliśmy w takich miejscach :). Jednak korek do ronda zmusza nas do zawrócenia i po zwiedzeniu kilku kempingów i muzeum bunkrów wracamy do Jastarni. Cały dzień pada i jest zimno. W międzyczasie odwiedzamy port i próbujemy umówić się na rejs speedboatem ale właściciel nie jest zainteresowany wożeniem dwóch znudzonych gości. Trochę zabawy dostarcza nam widok instruktora, który próbuje zmusić omege i 3 kadetów do wyjścia z portu. Po 20 minutach walki z pagajami, kadetami, wiatrem i samą łajbą poddaje się. Szkolenie zmienia się w kurs motorowodny (przecież łatwiej wyśc z portu na silniku niż na pagajach, szczególnie przy 3-4B) i cała ekipa dosiada pontonu z silnikiem. Zapewne czas na żagle przyjdzie jak nie będzie wiało ;) Wieczorem znajdujemy szisza pub, chrabaszcz okupuje kibel robiąc wieczorna toaletę (nie wypadało wejść z brudnymi stopami do „sziszacornera" ;)), ja zasypiam przy fajce no i wieczór kończymy kolejną sesją z lokalnym bardem.



Ranem o 8 już siedzimy w samochodzie w drodze powrotnej. Ja wysiadam w Rybnie a Chrabąszcz robi kolejne kilometry by wieczorem zawitać w Rzeszowie.

Wszystkim niedowiarkom i samym sobie udowodniliśmy, że jeszcze się da więc teraz czekamy na kolejna prognozę ;)

To pisałem JA czyli: MUKI

Więcej zdjęć tutaj


Pokaż całość ...

środa, 20 lipca 2011

katamarany straszniejsze niż je górale opisują...

Uprzejmie donosze, że...

dziś nie udało nam się zatopić katamarana choć bardzo wszystkim na tym zależało...

Ale od początku.
Pokaż całość ...

niedziela, 19 czerwca 2011

Ambicja ponad wszystko !!!


W pierwszy, czerwcowy weekend postanowiliśmy zrobić regaty o puchar Sołtysa Koloni Rybno :). Puchar został kupiony, prognoza sprawdzona no i ekipa w skladzie Qter z rodzinka, Fafik, no i moja rodzinka stawiliśmy się w Rybnie.
Pokaż całość ...

niedziela, 15 maja 2011

Piątek na piątkę


Prognoza na Skubiankę zwodziła do samego końca.
Pokaż całość ...

wtorek, 10 maja 2011

Oficjalne otwarcie sezonu wiatrolutkowego w województwie Warmińsko-Mazurskim :)




Chłopaki przymierzali się do Zegrza a ja niespodziewanie trafiłem na wiaterek podczas Świąt Wielkanocnych w Rybnie. Pływanko między świątecznym śniadaniem a obiadem to naprawdę super sprawa :)
Dwa dni niespodziewanych szkwalów udalo sie wykorzystac, na rozpoczęcie sezonu. Warunki od slabych 4B do 5B pozwolily na zwodowanie "aurory" jak i mniejszej deski. Niepotrzebnie tylko katowany byl zagielek 6.2 zamiast jakiejs 5.
Generalnie dwa dni na wodzie zaliczone i nawet udalo sie zmontowac krótki filmik. Co prawda krecony aparatem i to w kilka minut, ale lepsze to niz nic.

muki Pokaż całość ...

czwartek, 31 marca 2011

Big Wave Morocco



Duże fale w ciepłym acz stosunkowo bliskim kraju...

Qter Pokaż całość ...

niedziela, 27 lutego 2011

Jak to było



Krotka, ale bardzo treściwa i ciekawie pokazana historia windsurfingu. Wygrzebana na stronie Goliego, gdzie mozna też przeczytac jego komentarz do filmu: klik

/hub/
Pokaż całość ...