wtorek, 26 czerwca 2012

Narew nie rozpieszcza...



Miało wiać i wiało ale nie do końca tak jak byśmy chcieli...

Miało wiać. Nawet Martinol odezwał się na majla, że coś się będzie działo. Szybka reorganizacja dnia i we wtorek koło 10-tej pojawiłem się na spocie. Wiało i to naprawdę mocno. Otaklowałem 5.0, uzbroiłem się w 84ltr i na wode. Po 30 min. zgasło na tyle, że miałem problem z powrotem stojąc po kolana w wodzie. Co pewien czas chodziły szkwały i szkwaliki więc zrobiłem upgrade sprzętu do 5.8 i 105ltr. Na tym zestawie dotrwałem do końca dnia czyli do 16-nastej. W między czasie dołączył do mnie Hub oraz wczesnym południem Martinezz z kolegą Orko (Marcinem). Przez cały dzień wiało ale straszliwie szkwaliście. Uderzenia były naprawdę porządne i nieprzewidywalne. Na Narwii tym razem nie zbudowałe się falka ale i tak Orko robił podejścia do lupów. Ogólnie dało radę pływać w ślizgu lecz nie było to pływanie w żaden sposób komfortowe.I tyle.. czekamy na kolejny wicher...

To pisałem Ja: Qter

Więcej zdjęć tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz