poniedziałek, 4 czerwca 2012

wind alert !





Wygląda na to, że jutro w Dobrzyniu nad Wisłą będzie dobrze... i było ...


To pisałem Ja: Qter

Jak było, Muki:

Jaka prognoza była każdy widział. Chlopaki mieli jechac do Dobrzynia a ja czekajac na gosci, ktorzy mieli nas odwiedzać z samego rana musiałem być na wodzie, żeby coś popływać. O 8 już nurkowałem z abc w jeziorze (ojcu kilka dni wcześniej wpadł do jeziora telefon i trzeba było go wyłowić). Po udanych łowach od razu w piance wsiadłem do samochodu i podjechałem do Szczuplin. Wiało z zachodu wiec u mnie wiatr był zupełnie zasłonięty przez górzysty brzeg. Szkoda mi było trochę czasu na drogę do Kownatek, ale Szczupliny okazały się dobrym wyborem. Okazało się, że płycizna od plaży sięg ana odległość prawie 100m w głąb jeziora. Przy wschodnim tworzyły sie falki, na których można było podskoczyć. Na dworzu na tyle zimno, że na poczatku dłonie trzeba było grzać w wodzie. PO 30 minutach było mi już wszystko jedno :). Kilkukrotnie padało. Na początku musiałem moje 5.2 wypalować na maksa. Po około godzinie poluzowałem troche i tak już było do końca. Momentami zaczęło nawet wyglądać słoneczko. To był jeden z tych dni na które sie czeka rok :)

muki


Jak było, Qter i Hub:

My zaliczyliśmy dlugo nieodwiedzany Dobrzyń nad Zalewem Włocławskim. Swego czasu, a było to ładnych pare lat temu, za czasów już wymarłych dinozaurów deski - Martinezza i Wira, zbiornik ten zyskał duże uznanie. Niby środlądzie, niby rzeka własciwie ale falki które tam się tworzą budzą respekt. Śródlądowy ale wciąż respekt. Dodatkowo, jak to bywa na rzekach, do siły wiatru można zawsze dodac kilka procent dzięki działaniu dyszy koryta.

No i wszystko na miejscy było tak jak zostawiliśmy te parę lat temu, prognoza dopisała, a dodatkowo okazało się ze na wypad chetny jest też Hevi. Na spot dotarliśmy po lekko chaotycznych poszukiwaniach odpowiedniego zjazdu nad wode w Dobrzyniu. Miasto leży na wysokiej skarpie i nie bardzo z góry widać która droga prowadzi w to właściwe miejsce. Ta która prowadzi wygląda jakby obiecywała lekki off-road i tak w rzeczywistości jest, więc na przyszłość - za kościołem w lewo i od razu w prawo a potem za czymś co wygląda na stację uzdatniania wody znowu w lewo, w dół.

Na spocie pusto. Okazało się że deski które z góry widzielismy na wodzie startowały z drugiego brzegu. Termometr z samochodu nie kłamał, 9-10 stopni czyli typowy polski czerwiec, ale warunki na wodzie naprawde zachęcały do jazdy. Tuż przy brzegu tworzyły sie falki a wiatr był na tyle silny że obiecywal zabawę na małych żaglach. Ja sie uzbroiłem w 4,7, Qtr w 5,0, Hevi wrzucił co miał najmniejsze, czyli bodajże 5,6 i na wodę. Qtr po godzince walki na waveowce przeszedł na komfort i przetklował sie na 5,8 i większa deskę. Jazda była właściwie non-stop, czasem trochę przygasało ale było na tyle zimno, że przerwy w pływaniu były nieodzowne. No i tak sobie polataliśmy ze cztery godzinki. Spot sie powoli dopełnił. Na samym początku dołączyło do nas dwóch kolegów, potem tuz przed  naszym wyjazdem dojechało kilku lokalesów. I wszyscy wyjechali zadowoleni, tylko Hevi trochę mniej bo zmarzł.

/hub/


Więcej zdjęć tutaj

1 komentarz:

  1. Vistula też się wybierała na Dobrzyń, ale w piątek mieliśmy zapierdziste pływanie na Wiśle, w Dęblinie i stwierdziliśmy, że nigdzie nie będzie nam lepiej, tym bardziej, że prognoza na Dęblin była lepsza niż na Dobrzyń. Jednego czego żałuję to tych fal.
    Może następnym razem zrobimy jakąś wspólną ustawkę: Vistulowo-Lutkową.

    OdpowiedzUsuń