poniedziałek, 24 września 2012

"Kajt" słowo, które budzi grozę ...





Po powrocie z Vass było jeszcze kilka dni wolnego więc jak tylko pojawiła się jakakolwiek prognoza za namowami Dziomana skusiłem się na wyprawę do Jastarni. W sumie ja popływałem trochę w czwartkowy ranek natomiast Dzioman chwilkę dłużej na swoim kajcie. Z całego wyjazdu optymistyczny akcent jest taki, że gdy już nie wiało na moje 6.2 Dzioman dał mi spróbować pobawić się swoim 12 metrowym kajtem. Zrobiłem kilka bodydragów i muszę szczerze przyznać, że adrenalinka była. Kto wie jak to się skończy ... :) Może w samochodzie oprócz deski powinien tez leżeć kajt na te słabsze dni ... :)

muki


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz