niedziela, 7 października 2012

Prawie jak w Klit



Tą prognozę było już widac na poczatku tygodnia. Nakręcaliśmy się na nią codziennie. Były plany a także daleko idące ustalenia.

Jak się to skończyło możesz przeczytać dalej.... (jeśli chcesz)

Na początku plan był taki, że spotykamy się u Mukiego w piatek wieczorem, tam pakujemy wynajętą przyczepe i ruszamy w kierunku Łeby bo ma odkręcać na zachód. Muki niestety dał ciała bo go jakaś infekcja rozłożyła i finalnie ruszyliśmy na północ we trzech. Było nas trzech w każdym z nas.. tra la la – Qter, Hub i Chrab. Podróż tam odbyliśmy krajową 10-tką aby następnie skorzystać z osławionej A1. Droga szła nam dość sprawnie - nie mieliśmy przyczepy bo cały staff udało nam się upchnąć do i na Chrabciowego surfmobila – w sumie 4 deski, 4 bomy, 6 masztów i jakies 10 zagli w słusznych rozmiarach. Po drodze lało i dmuchało. Koło 1AM stwierdziliśmy, że nie ma co jechac na pałę i noc spedziliśmy w Rumii przy trasie w „Białym Słoniu” (bezpiecznie bo auto trafiło na zamkniety parking i dodatkowo  pod wiatę). Rano ruszyliśmy w kierunku Łeby. Jak się okazało byli już tam Pieniu i Michał po zaliczeniu blaszki w Klit i po rozmowie wynikało, że wieje ale od brzegu i gdzieś dalej w morzu. Pojaechaliśmy więc do Rowów. Rowy piekne są w październiku – wszystko jest OFF albo CLOSED. W całym „mieście” widzieliśmy może z 6 osób – strasznie pusto – jak w „amerykańskich” filmach o opuszczonych miastach z powodu ataku kosmitów ;).




W Rowach była ładna falka ale wiatru nie za dużo. Po glosowaniu – oczywiście tajnym i nie demokratycznym ruszyliśmy do Jastarni. Tam skierowali również swe auto Pieniu z Michałem. Ruszylismy więc w pogoń za nimi. Koło 14-nastej taklowaliśmy już swe zestawy pod Augustyną. Ja z Chrabem latałem na 5.8 a Hub na 5.5. Woda dośc ciepła powietrze w miarę – problemem były grabiejące ręce. W tym miejscu po lewej stronie przy wejściu do portu i południowym wietrze robią się „ciekawe falki” do zabawy. Minus jest taki jest płytko i można się ździwić wpadając do wody albo zaliczyć kontuzje. Po drugiej stronie portu jest znacznie równiej ale i głębiej co przy takich temperaturach może być niezbyt komfortowe. Tego dnia pływaliśmy w sumie okolo 4h. Po pływniu szukanie kwatery na 2 noce dla pięciu chłopa. Dzikim fartem trafiliśmy na bardzo fajny apartament w akceptowalnej cenie w centrum Jastarni z własną kuchnią i miejscem do suszenia pianek. Tego wieczoru zrobiliśmy jeszcze jakiąś kolację i % i spać bo rano wieje. Rano, w sobotę owszem wiało ale jak by mniej. Dotarliśmy na spot i leniwie zaczeliśmy się taklować. A wlasciwie tylko Pieniu, Michał i Ja bo jakoś Hubert z Chrabem „nastroju” nie mieli. Po zejściu na wodę czuc było z kazdym halsem że się wzmaga. Po jakiś 3h było już całkiem przyjemnie. Chrab i Hub nawet się otaklowali i zaczeli schodzić na wodę. Po ich zejściu po 15 minutach nagle zgasło całkowicie – wiec zaliczyli wtopę. Ekipa pływająca  miała już dość tego dnia. Ruszyliśmy do naszej kwatery, kąpiel i obiad. Po objedzie (w barze „U Rybaka” – polecam bo cwszystko dobre tzn: jedzenie dobre i dużoi cena też dobra) ja z Chrabem fundneliśmy sobie troche luksusu – czyli sauna + basen w „Domu zdrojowym”. Powiem tak – sauna była zajebista po wymarznięciu w trakcie pływania. Po luksusach małe piwko, flaszka i spać. 



W niedziele nie było marudzenia i chwile po 9-tej byliśmy już na wodzie. Lataliśmy znów około 4h bo potem po pierwsze nastąpił brak sił a po drugie zgasł wiatr. Pieniu latał mniej bo czekało go do zrobienia jeszcze jakieś 700km a Michał wcale bo coś mu w barach strzeliło i stwierdził, że za stary na takie głupoty jest ;). Po pływaniu mieliśmy mozliwość się wykąpać i ocieplić na kwaterze za co wielki szacun dla właścicielki. Pakowanie, obiad i do domu. Tym razem krajowa 7-demka. Ruch dość spory ale na szczęście bez korków i większych utrudniej. U Huba byliśmy koło 21 więc w miarę sprawnie. Podsumowując – 3 dni pływania na 5.8, troche jakiś falek, zimno, dodatkowe 1300 km na liczniku auta Chraba  i szeroki banan na gębie...

Podobno było to zakończenie sezonu ale to raczej plotka...

To pisałem JA: Qter



Więcej zdjęć tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz