środa, 11 lutego 2015

jazda na rantach



Jakoś w grudniu dowiedziałem się, że kilku zapaleńców ze stowarzyszenia " "Na-Krawędzi" organizuje w początku lutego Polish Carving Session VI - czyli spotkanie gości jeżdżących na twardych setach snowboardowych.  Spotkanie  to miało się odbyć w tym roku w Rabce Zdroju na wyciągu Polaczówka-Ski. Nie pozostało nic innego jak jechać...


Prawie spontaniczna decyzja rzuciła mnie (Qter), Chrabcia i Piotrka w piątek wieczór do Rabki na bardzo przyjemną kwaterę w pobliżu stoku. Wieczór, a właściwie noc upłynęła nam na nocnych polaków rozmowach... Nie było zlituj - nie przyjechaliśmy tam się wyspać więc już przed 9 rano zameldowaliśmy się pod stokiem. Impreza właśnie się rozpoczynała.



Po odebraniu zlotowych gadżetów, zapisaniu się na szkolenia i zakupie karnetów (ze specjalna zniżką) ruszyliśmy szlifować nasze umiejętności. Stok okazał się dość stromy (trasa czerwona), jak dla mnie trochę za wąski i średnio przygotowany (na pewno można było się lepiej postarać tym ratrakiem). Na stoku cały czas było po pierwsze dość twardo, a po drugie niewiele osób (praktycznie stok należał tylko do naszej grupy). Wyciąg orczykowy dawał w kość ale z każdym zjazdem banan na twarzy robił się coraz większy. Nie wątpliwą zasługą było doborowe towarzystwo oraz naprawdę fajna pogoda (lekki mróz i słońce). 


Pomiędzy zjazdami gadaliśmy ze znajomymi i nieznajomymi, posilaliśmy się w pobliskim barze i uczestniczyliśmy w szkoleniach prowadzonych przez Bartka - Shamana i Tomka - szaman.t. Tego dnia można było również przetestować różne deski minn: Virusy z WSM24.pl przywiezione przez Dziobaka (na tej stronce możecie zobaczyć zdjęcia przez niego wykonane), Swoardy od Rafała - Abrax-a, Pathron-y czyli prototypowe Polskie twarde deski od Szamana i inne) a także płyty Williama1.



My ze stoku zleźliśmy jakoś po 16-nastej już z obolałymi mięśniami. Na naszej kwaterze szybkie przegrupowanie, zebranie sił i już przed 20-tą wylądowaliśmy na After Party w Karczmie pod stokiem. Tam, oprócz pożywienia się i wypicia co nie co można było posłuchać wykładu mistrza Gątarskiego na temat profesjonalnego przygotowania sprzętu. Impreza zakończyła się późno w nocy...



W niedzielę dotarliśmy na stok dopiero po 11-nastej, a powodem naszej porannej absencji (oprócz zmęczenia jazdą i imprezowaniem na After Party) była również pogoda - opad śniegu, silny wiatr i dość mocny ziąb nie zachęcał do opuszczania kwatery. Tego dnia na stoku odbywała się III edycja snowboardowego Pucharu Polski w slalomie gigancie i slalomie również dla nas czyli amatorów. Niestety o godzinie, o której dotarliśmy do biura zawodów udział w w nich nie był już dla nas możliwy. Tak więc tego dnia pojeździliśmy około 5 godzin. Szybkie pakowanie i do domu.



Podsumowanie

Widać progres - zwłaszcza jeśli chodzi o ranty. Trzeba popracować nad odpowiednimi partiami mięśni.

To pisałem Ja: Qter

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz