środa, 4 listopada 2015

Francja 2015


W tym roku na cel naszych rodzinnych wakacji zostało wybrane Leucate we Francji. Miejsce zostało tak dobrane, żeby wszystkim dogodzić - plaża i windsurfing.

Czytaj dalej...


  
Do Leucate droga daleka. Z Warszawy około 2200km lecz pokonaliśmy ją dość sprawnie. Nocleg po drodze zrobiliśmy w Formule 1 w Miluzie. Na miejsce dotarliśmy późnym popołudniem. W recepcji kempingu (http://www.mer-sable-soleil.fr/) nikogo nie było a na drzwiach wisiała informacje, które bungalowy zostały przewidziane dla nas i gdzie są zlokalizowane. Domki błyskawicznie odszukaliśmy - klucze w drzwiach. Bungalowy okazały się byc bardzo przyjemne - każdy miał aneks kuchenny (lodówka, mikrofala, kuchenka 4 palnikowa) z miejscem do jedzenia, dwie sypialnie, łazienkę i oddzielną toaletę. Dodatkowo przed wejściem znajdował się spory taras z drewnianym stołem i ławami na 6 osób. Do plaży około 200m. Czego chcieć więcej?



Następnego dnia rano spotkaliśmy się z kierownikiem kempingu aby dotrzymać formalości. Zostaliśmy też zaproszeni na Sangria Party dla mieszkańców kempingu. Sangria praty to taka impreza integracyjna na której byliśmy jedynymi cudzoziemcami. Większość imprezujących to francuscy emeryci z wnuczkami na wakacjach ;). Koniec czerwca, początek lipca to we Francji było jeszcze przed sezonem - więc miało to swój urok.

Samo Leucate Plage (bo tak nazywała się "dzielnica" w której mieszkaliśmy) była bardzo cicha i spokojna. Oprócz samej plaży w okolicy znajdują się ścieżki rowerowe, korty tenisowe, stadnina konna, port jachtowy a także plantacje mouli. Jeśli chodzi o moule to Leucate słynie z ich produkcji, co oczywiście sprawdziliśmy kupując je kilkukrotnie prosto od producenta.



W Leucate Plage jest też spory supermarket, kilka mniejszych sklepów spożywczych oraz kilka sklepów ze sprzętem widn- i kitesurfingowym, więc w razie poważniejszej awarii nie ma problemu.
W Leucate Village sporo jest klimatycznych knajpek/restauracji ożywających późniejszym popołudniem. Dodatkowo znajdują się tam ruiny dawnej twierdzy z której obecnie pozostała tylko kaplica.



Warto jest również podjechać lub dla bardziej aktywnych podejść na Cap Leucate - klif na szczycie którego znajduje się latarnia morska, restauracja oraz rozciąga się wspaniały widok na morze śródziemne. Podobno w dni z dobrą widocznością można dostrzec wybrzeże Hiszpanii.

Niedaleko Leucate znajduje się także znany ośrodek naturystyczny ;) gdzie zawitaliśmy przez przypadek. Widok nagiego gościa na spacerze z psem ostudził nasze zapały dalszej eksploracji tej części mierzei ;)

To co wyróżnia Leucate to to, że można tam uprawiać windsurfing zarówno na morzu jak i na zatoce. Dodatkowo rodzina w tym czasie na pewno nie będzie się nudzić.



Opis spotów można znaleźć tu:

http://www.mer-sable-soleil.fr/en/top-kite-and-windsurfing-spots-at-leucate-plage/

My z Mukim wybieraliśmy głównie takie spoty jak:

Spot 1 - Le Goulet - gdzie jak twierdzą lokalesi wieje zawsze 0 1 lub 2 Bft więcej niż na sąsiednich spotach. W tym miejscu znajduje się też baza Wesh Center http://www.weshcentercrew.com/ prowadzona przez Julien Tabouleta pro-windsurfera F-100 biorącego udział między innymi w projekcie Redbul Storm Chase oraz jego partnerkę Caroline Barbeau zdobywczynię miedzy innymi pierwszego miejsca w PWA event Pozo Wave w 2004r.Na tym spocie udało też nam się podszkolić trochę dzieciaki gdy były odpowiednie dla nich warunki (tzn. dla nas nie wiało). Robiliśmy tez próbę z kajtem Mukiego ale bardziej dla zabicia czasu ;)


Spot 3- La Mine - gdzie jak dobrze wieje robią się małe falki - idealne do poćwiczenia skoków. Sporo osób przyjeżdża tu kamperami i zostaje na dłużej. Spot naprawdę fajny.

Dodatkowo raz próbowaliśmy się zwodować na morzu koło naszego kempingu na Spot 5 lecz niestety wiało minimalnie za mało (mój największy żagiel jaki zabrałem to 5.6).



Jeśli chodzi o morze to udało nam się popływać około 30km dalej w kierunku Hiszpanii w okolicach miejscowości Canet en Rousisilion - spot przy drodze D81A. Surferzy na tym spocie używali desek grubo poniżej 100ltr a żagle powyżej 5.0 były wyjątkami. Na tym spocie oprócz Francuzów spotykamy tez Hiszpanów. Naprawdę fajne, długie fale dochodzące do połowy masztu. Można było zabrać się z tatką falą i jechać, jechać i jechać...



Leucate to nie tylko windsurfing lecz także przepiękne plaże i widoki, urokliwe miasteczko. W wolnym od pływania czasie zwiedzaliśmy okolicę i chłonęliśmy atmosferę beztroskiego wakacyjnego życia. w Leucate Plage przy kortach tenisowych w środy i soboty (od połowy czerwca do połowy września) odbywa się pchli targ gdzie można nabyć lokalne produkty jak np. dżem z fig. Zrobiliśmy sobie także wycieczkę do Girony poszwendać się po starożytnych murach okalających miasto. Więcej informacji tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Girona Girona jest naprawdę urokliwa.



Dodatkowo pojechaliśmy również do Carcassonne - miasta fortecy umieszczonego na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Carcassonne trochę przypomina nasz Malbork z tym, że jest dużo większe i starsze o jakieś 1000 lat. Więcej np. tu: Carcassonne.



Niestety po niecałych dwóch tygodniach na miejscu musieliśmy wrócić. Tym razem nocleg wypadł nam w Hotelu Mercure niedaleko Norymbergi. Cała podróż poszła na szczęście sprawnie i bez niespodzianek.



Podsumowując jest to jedno z fajniejszych miejsc na wakacje rodzinne łączące pływanie z wypoczynkiem. Chciałbym tam jeszcze wrócić.


To pisałem JA: Qter





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz